Ślub w rytmie slow w Dworze Przystanki 

Wrzesień, miesiąc złotych promieni słońca i pięknych kolorów zwiastujących nadejście jesienie. I Oni, zakochani gotowi powiedzieć sobie „tak” na całe życie. To był prawdziwy spektakl natury i miłości.

Dwór Przystanki przesiąknięty historią emanuje wyjątkowym urokiem. Jest coś niezwykle magicznego w jego starych murach, co dodaje blasku każdemu wydarzeniu. Ceremonia odbywająca się na świeżym powietrzu, w otoczeniu przyrody, to dla mnie kwintesencja piękna i romantyzmu. Kocham śluby plenerowe, gdzie natura staje się świadkiem Waszej miłości, a czas zdaje się zatrzymywać w najlepszym momencie. Dwór Przystanki pozwala przeżyć takie chwile w rytmie slow, w harmonii z otaczającym nas światem.

Marti i Marcin przywitali mnie z uśmiechem, który nie schodził im z twarzy przez cały dzień (i noc!). Zresztą… zobaczcie sami!

Picnook - online blogging tool